Kolagen

Kolagen jest spoiwem całego ciała. Wszystko, co jest ze sobą w jakiś sposób połączone, każda tkanka mająca posiadać określoną wytrzymałość, jest własnie nim. Nasza skóra, stawy, ścięgna, żyły i tętnice składają się z włókien kolagenowych. Spaja on także kości, a problemy z jego wytworzeniem w organizmie prowadzą do ich poważnego osłabienia.

Ciężko przecenić zalety dbania o ten „nośnik”. Wylewy, skręcenia stawów, problemy z kręgosłupem, zmarszczki, bóle kolan, a nawet ubytek masy kostnej – tego wszystkiego można uniknąć, jeśli zadba się o ten jeden element.

Nie jest to niestety tak proste, jak niektórzy internetowi szamani zapewniają. Nie wystarczy „jeść kolagen”, nie pomogą wiadra witaminy C. Niestety, nie ma tu jednego cudownego sposobu – nasz organizm wytwarza kolagen dzięki dosłownie setkom procesów i zaburzenie jednego z nich wystarczy, by wszystko poszło nie tak, jak trzeba. Są jednak metody, które pomogą dużej grupie ludzi z praktycznie zerowymi skutkami ubocznymi.

Pierwsza rzecz – MSM. Proszek często reklamowany jako „naprawiacz kolagenu” albo wręcz opisywany na aukcjach jako kolagen, w rzeczywistości działa głównie przeciwzapalnie i przeciwbólowo, dzięki czemu stawy przestają boleć. Ale to właśnie stany zapalne są w dużej mierze odpowiedzialne za niszczenie kolagenu – ich wyciszenie może sprawić, że struktury się odbudują, a przynajmniej przestaną być niszczone.

Nie istnieją, niestety, badania nad MSM w kontekście gęstości kości, wiadomo jedynie, że przynosi bardzo dobre efekty w chorobie zwyrodnieniowej stawów:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18417375

A także że zmniejsza ilość zmarszczek, co może świadczyć o wpływie na kolagen:

http://www.naturalmedicinejournal.com/journal/2015-11/effects-oral-supplementation-methylsulfonylmethane-skin-health-and-wrinkle-reduction

W związku z tym polecam go trochę „na wyrost”, ale już tyle razy zostałem przez MSM pozytywnie zaskoczony, że zalecam to każdemu „w ciemno”. Zbyt wiele razy usłyszałem „czemu nikt mi wcześniej nie powiedział, że takie coś istnieje”. On naprawdę potrafi zmienić życie. Polecam artykuł na ten temat:

http://naturalneleczenie.com.pl/2015/06/27/msm/

Uwaga z roku 2020 – w dalszym ciągu brak badań u ludzi, ale badania u myszy dały tak obiecujące rezultaty, że naukowcy mówią o „odmładzaniu kości” dzięki suplementacji MSM

https://archive.hshsl.umaryland.edu/handle/10713/12968

Oczywistym suplementem kolagenu jest… kolagen. Brakuje dobrych badań z udziałem ludzi, ale analiza dostępnych wstępnych prób klinicznych sugeruje, że prawdopodobnie ma on bardzo duże znaczenie w zapobieganiu utracie masy kostnej:

http://www.scielo.br/scielo.php?script=sci_arttext&pid=S1809-98232016000100153

Uwaga z roku 2020 – badania przeprowadzone jakiś czas po stworzeniu witryny wykazały, że rację mieli naukowcy zachęcający do kolagenu – faktycznie bardzo wyraźnie poprawiał on gęstość kości! Co prawda badanie dotyczy konkretnego typu kolagenu, ciężko więc w tej chwili ocenić, czy inny zadziałałby podobnie:

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5793325/

Pojawił się cały szereg badań opisujących korzystne efekty u zwierząt, ale tu trzeba podchodzić z ostrożnością – takie wyniki nie zawsze przekładają się na ludzi.

Producenci mieszanek zarzekają się, że ich kolagen – z uwagi na rozdrobnienie – potrafi „przenikać” przez jelita, podczas gdy zwykła żelatyna musi zostać strawiona i rozbita na aminokwasy. Z kolei autorzy przytoczonego badania twierdzą, że jedyna różnica między zwykłą żelatyną spożywczą a kolagenem jest taka, że ten drugi rozpuszcza się w wodzie, przez co po prostu łatwiej go wypić. Ciężko mi rozstrzygać, kto ma rację – prawdopodobnie rodzaj przyjmowanego suplementu nie ma żadnego znaczenia.

Wymieniony w innym rozdziale krzem bardzo mocno wspomaga syntezę włókien w organizmie. Niezbędne są także odpowiednie dawki cynku i miedzi.

Beta alanina, popularny suplement dla sportowców działa bardzo korzystnie na strukturę włókien – dosłownie odmładza je, z tego zresztą powodu dodaje się ją do kremów przeciw zmarszczkom. Przy suplementacji trzeba pamiętać o niewielkich jednorazowych dawkach (1 do maksymalnie 2 gramów), gdyż przez kilkanaście minut lekko szczypie po niej skóra.

Długotrwała suplementacja beta-alaniną bardzo mocno obniża poziom tauryny – należy co jakiś czas robić przerwy i przez tydzień czy dwa brać duże dawki tauryny, rzędu nawet 5 gramów podzielone na małe porcje w ciągu dnia.